piątek, 30 listopada 2012

Przeniesienie - przeciwprzeniesienie czy manipulacja?

Drogi Terapeuto!

Konferencja już się skończyła warto więc chyba powrócić na bloga i dalej zająć się rozważaniami nad dostrojeniem i regulacją. ;)

Myślę, że trzeba pisać na ten temat i przyglądać mu się z różnych stron dla spokoju ducha wielu rodziców.

Jedną z takich stron, punktów widzenia, jest zjawisko przeniesienia i przeciwprzeniesienia. Oba są częścią naszej codzienności, częścią naszej biologii i towarzyszą nam zarówno podczas kontaktu z dziećmi jak i dorosłymi. Każda matka bliźniaków (i nie tylko) doskonale "wie", że gdy w którymś momencie jedno dziecko zapłacze to za chwilę płacze również to drugie. Wiemy też "jak to jest" kiedy udzieli nam się, czyli przeniesie na nas, zły nastrój szefa.

Przeniesienie i przeciwprzeniesienie nie jest wyłącznie "ludzkim" fenomenem. W naturze jest on powszechny! Często fascynujący i wręcz spektakularny! Pięknym widowiskiem może być ogromne stado ptaków na niebie, przelot żurawii czy dzikich gęsi. Każdy już kiedyś widział ławice ryb.

Sposoby i reguły zachowań panujące w ławicach i stadach to nic innego jak "korzystanie" z tej naturalnej umiejętności jaką jest właśnie przeniesienie i przeciwprzeniesienie. Bezwarunkowe WZAJEMNE dostrojenie ułatwia  przeżycie całej grupie zwierząt a osobnik, który nie potrafi tego robić skazany jest na zagładę. Obserwując ławicę ryb mamy wrażenie, że jest ona jednym wielkim, harmonijnie poruszającym się organizmem a przecież pojedyncze rybki nie dość, że w ogóle się nie dotykają to jeszcze potrafią odbierać sygnały od zaledwie kilku płynących obok osobników. Niemniej najmniejsza nawet zmiana kierunku jaką wykonuje dominująca ryba powoduje natychmiastowe dopasowanie się innych. Można powiedzieć efekt domina albo efekt lustrzanego odbicia.

Podobne zjawiska są również znane człowiekowi. Może nie są tak spektakularne i trochę mniej fascynujące ale przecież bez tej umiejętności niemożliwe byłoby funkcjonowanie w rodzinie, w szkole czy w innych grupach społecznych.

Czy wobec tego mamy tutaj do czynienia ze zbiorową manipulacją? Oczywiście, że nie! To tylko BIOLOGIA!

Istotną częścią tej biologii jest rola jaką zarówno w ławicy ryb jak i w rodzinie lub innej grupie odgrywa PRZEWODNIK. To on nadaje kierunek i sposób w jaki się poruszają pojedyncze osobniki. Jeśli w pobliżu są drapieżniki i trzeba być cicho to ryba-przewodnik jest cichutko. Rybom płynącym w jej pobliżu to wyciszenie  udziela się (dzięki przeniesieniu), same się wówczas wyciszają i "przekazują" je sąsiednim rybom dalej. Człowiek może oczywiście taką wiadomość przekazać słowami ale też musi sam się wyciszyć bo nie będzie krzyczał na cały "ocean", że należy być cicho ;) Jeśli w ławicy małe rybki nie nadążają za grupą to ryba-przewodnik tak zwalnia, żeby ich nie zgubić. Jednocześnie warto zauważyć, że zmiana i dopasowanie się do innych nie powoduje utraty przewodnictwa.

Ciekawy jest również fakt, że każda ławica ma tylko jednego przewodnika. Co by się działo gdyby było ich dwóch a każdy z nich chciał płynąć w innym kierunku?

I tak powoli, drogi Terapeuto, przenosząc te moje rozważania na płaszczyznę rodziny adopcyjnej lub zastępczej (biologicznej oczywiście też!) myślę, że w momencie pojawienia się dziecka w rodzinie mamy do czynienia z taką paradoksalną sytuacją, kiedy to łączą się dwie ławice - ławica rodziny bez dziecka z ławicą dziecka. Nagle pojawia się dwóch przewodników, z których każdy "płynie" w swoją stronę...

Czy chcąc zostać PRZEWODNIKIEM takiej rodziny wystarczy wówczas stanąć na czele i krzyknąć "za mną!"?  Co musi zrobić rodzic aby w relacji z dzieckiem być w taki sposób dominującym by poczuło ono CHĘĆ podążania za nim?

To bardzo delikatna sprawa i wymaga ze strony rodzica wiele wyczucia. Sztuką jest bowiem tak stawiać dziecku wymagania aby swoim sprzeciwem nie "przejmowało" ono nad rodzicem kontroli ale mistrzostwem świata jest nie musieć w ogóle stawiać wymagań. Niewielki gest, grymas na twarzy a dziecko już wie, który kierunek wybrać. Marzenie... ;) Myślę, że do szczęścia wystarczy zdrowa równowaga między sztuką i mistrzostwem świata. Nie trzeba być idealnym! Trzeba jednak być dobrze dostrojonym i wiedzieć gdzie chce się płynąć.



Pozdrawiam jesiennie
Mama

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz